Analiza I rundy ATP Masters 1000 Monte Carlo
Wyjątkowo zapraszam na szeroką analizę I rundy prestiżowego turnieju nad Lazurowym Wybrzeżem czyli swoistą rozgrzewkę przed Roland Garros. Mam nadzieję, że się dobrze przyjmie.
Arnaldi
vs. Gasquet 
Zdecydowanym faworytem jest Włoch, co wydaje się naturalne. Matteo jest zawodnikiem cały czas młodym, perspektywicznym, choć bardzo nierównym. W tym turnieju co prawda jeszcze nie wygrał meczu, ale teraz ma idealną okazję, by to zmienić. Oczywiście kursy są na tyle niskie, że nie bardzo opłaca się ich ruszać. Gasquet otrzymał dziką kartę z racji, że kończy karierę w tym sezonie, a w Monte Carlo debiutował w 2002 roku. Grywał tu nawet w półfinale, ale ostatni dobry wynik osiągnął w tych zawodach siedem lat temu. Nawierzchnia jest dość wymagająca, bo wymaga świetnego przygotowania fizycznego i wątpię, by fizycznie podołał z tak wybieganym rywalem. Na pewno trybuny będą go mocno wspierać, ale nie wiem czy to wystarczający handicap. Typowanie pod Richarda byłoby tu życzeniowe. Francuz w tym roku skończy już 39 lat i chyba wybrał najlepszy moment na zakończenie kariery i nie ma sensu rozmieniać się na drobne w challengerach. Teoretycznie w I rundzie powinien mieć jeszcze sporo sił i ostatnio w Bukareszcie postawił się Cobolliemu, ale teraz na pewno Arnaldi musiałby mocno pomóc. Od Miami go nie widzieliśmy i będzie to dla niego pierwszy mecz na mączce od dawna, ale to dla niego naturalna nawierzchnia.
Struff
vs. Vacherot
Wysokie kursy na gospodarza, który jest wyraźnym underdogiem w tym starciu i zastanawiam się czy słusznie. Oczywiście ostatni rok miał słaby, zdecydowanie poniżej oczekiwań głównie ze względu na kontuzję barku. Oglądałem go także przed tygodniem w Bukareszcie, gdzie potrafił ograć Basilashvilego w dobrym stylu, ale później z Dzumhurem wyglądał blado, a do tego korzystał z przerwy medycznej. Jego ruchy były wolne i niepokojące. Pytanie czy to coś poważnego, bo jeśli nie to być może jest value. Struff ostatnio seryjnie przegrywa i ostatniego dość poważnego rywala ograł w styczniu. Oczywiście nie miał łatwych oponentów i to trzeba podkreślić, ale Monte Carlo nie jest świetną lokalizacją na przełamanie, choć kursy to sugerują. Historycznie jednak Jan grał tu nawet ponad stan, gdyż dwa lata temu był w ćwierćfinale i kilkukrotnie w III rundzie, w tym przed rokiem, co robi wrażenie. Valentin z kolei nigdy tu meczu nie wygrał, ale podjął walkę z mocniejszymi rywalami jak Nardi i Dimitrov. Monakijczyk ostatnio grał sporo na mączce, a Niemiec w ogóle. Myślę, że jest tu potencjał na walkę i chociaż pokrycie overu gemowego.
Thompson
vs. Mpetshi Perricard 
Spotkanie, które jest przy okazji rewanżem za pojedynek tych panów w Miami Open. Tam lepszy w dwóch setach był Australijczyk, który w sumie wygrał wszystkie trzy ich bezpośrednie pojedynki. Dla obu korty ziemne nie są ulubionymi, lecz z ich dwojga raczej nieco pewniej powinien czuć się Jordan, który ma więcej do powiedzenia z linii końcowej. Jednak co ciekawe to właśnie przed rokiem Mpetshi wygrał swój pierwszy turniej
ATP właśnie na nawierzchni ceglanej, więc totalnie nie można go skreślać. Sezon rozpoczął znakomicie, lecz później sporo chorował i wrócił do gry w końcówce lutego, lecz jego gra już nie była tak rewelacyjna. Bez względu na nawierzchnię to i tak kluczowy będzie tu serwis i ten element będzie trzymać Giovanniego w meczu. Thompson jeszcze parę dni temu grał w Houston, lecz wypadł tam bardzo słabo, co nie wróży dobrze, choć to inna i dość specyficzna nawierzchnia. Kursy dość bliskie z lekkim wskazaniem na kangura, lecz czy widzę w tych kursach jakieś value? Raczej nie. Żaden z nich furory w Monte Carlo nie zrobi, ale jeśli linia na asy będzie niska to może poszukałbym w nich okazji.
Nakashima
vs. Bautista Agut 
Bardzo trudny mecz i nie dziwię się bukmacherom, że wstępnie wystawili bliskie kursy. Warunki w Monte Carlo dla obu nie są idealne, gdyż raczej preferują szybsze warunki, szczególnie Hiszpan na końcowym etapie kariery. Agut bazuje na regularności, ale nie jest to zawodnik, który lubi grać top spinem i przez całą karierę raczej preferował korty twarde i ogólnie szybsze warunki. W Monte Carlo startował wielokrotnie, ale najlepszym osiągnięciem była III runda, co jest dość wymowne. Z kolei Nakashima to także zawodnik, który raczej unika mączki, jak większość jego rodaków, a w Monte Carlo dopiero debiutuje i zazwyczaj odpuszczał ten turniej, gdyż nie jest obowiązkowy. Smaczku dodaje fakt, że przyleci bezpośrednio z Houston i jego mecz zapewne odbędzie się najpóźniej jak się da, o ile się nie wycofa. W
USA co prawda gra teraz na cegle i radzi sobie dobrze, ale to specyficzna nawierzchnia, bardzo różniąca się od tej europejskiej i jest znacznie szybsza. Monte Carlo to całkiem inna bajka i spodziewam się problemów, więc tu mały handicap w stronę Hiszpana.
Davidovich Fokina
vs. Shelton 
Ciekawe spotkanie, na które na pewno warto spojrzeć. Z jednej strony mamy Hiszpana, który w tych warunkach czuje się świetnie, ale jego cechą jest nieprzewidywalność w pozytywnym i negatywnym sensie. Ten sezon ma bardzo dobry i już wiemy, że będzie zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Warto podkreślić, że kilka lat temu sensacyjnie doszedł do finału Monte Carlo, a wcześniej osiągnął ćwierćfinał, więc wolne warunki mu sprzyjają, czego nie można powiedzieć o Sheltonie, który nad Lazurowym Wybrzeżem grał tylko raz i przegrał. Teraz próbuje swoich sił w turniejach pokazowych UTS na mączce, ale nie wiem czy to wystarczy. Na pewno kluczowy będzie serwis, gdyż on będzie go trzymać w meczu, ale w dłuższych wymianach będzie mieć problem, o ile Alejandro zagra na swoim normalnym poziomie. Obu nie widzieliśmy od Miami Open, gdzie trochę zawiedli, szczególnie Amerykanin. Hiszpan z kolei podczas Indian Wells miał problem z dolnymi plecami, lecz już w Miami nie widać było tego problemu. Patrząc historycznie i pod kątem warunków to przewagę powinien mieć Davidovich Fokina, ale nie jest to gracz godny ryzyka w roli faworyta i obstawianie jego spotkań zawsze wiąże się z ryzykiem. Zazwyczaj ruszam go w roli underdoga i często się sprawdza. W ostatnich dwóch edycja MC odpadał w I rundzie, wygrywając w sumie zaledwie 7 gemów!
Cerundolo
vs. Fognini 
Rozbieżność w kursach jest spora, ale to nie może dziwić. Fognini od święta rozgrywa dobre mecze i mam wrażenie, że nie do końca ma ochotę grać w tenisa, szczególnie w mniejszych turniejach i trochę się wypalił. Po prostu wypada mu podnieść z kortu pieniądze i jego celem pod koniec ubiegłego sezonu było TOP 100, by nie grać w kwalifikacjach wielkoszlemowych. Do Monte Carlo otrzymał dziką kartę jak kilku innych weteranów, z racji osiągnięć. Warto przypomnieć, że wygrywał ten turniej sześć lat temu i kilkukrotnie zachodził tu bardzo daleko, ale ostatni raz grał w tych zawodach trzy lata temu, a ostatni dobry wynik osiągnął cztery lata wstecz. Jak najbardziej ma potencjał, by osiągać jeszcze dobre wyniki, ale pytanie czy zdoła się zmotywować. W teorii na duże turnieje jeszcze powinien, szczególnie tak ważny dla niego jak Monte Carlo. Jednak czy kogoś zdziwi jak znów przejdzie obok meczu? Raczej nie. Ostatni mecz zagrał w Marakeszu, gdzie na początku II seta wywrócił się i kończył mecz z kontuzją, ewidentnie nie biegając do wszystkich piłek. Cerundolo w
USA pokazał się z bardzo dobrej strony i jeśli tę grę przeniesie na cegłę to jak najbardziej jest tu zasłużonym faworytem. Dwukrotnie w tych zawodach dochodził do II rundy i może to dobry czas, by poprawić ten bilans.
Giron
vs. Shapovalov 
Spotkanie, które zapowiada się dość słabo, z tego względu, że obaj jeszcze nigdy nie wygrali meczu w Monte Carlo i ogólnie gra na wolnej mączce im nie leży. Obaj ewidentnie preferują szybsze warunki i płaską grę, a tu jednak trzeba będzie sporo pracować z głębi kortu i używać top spinowych zagrań. Los dał szansę na przełamanie któremuś z nich, choć bukmacherzy wyraźnie faworyzują Shapo, który na tej nawierzchni nieco więcej wygrał w swojej karierze, ale i tak obaj wyglądają ubogo. Ostatnie mecze rozegrali w Miami Open, gdzie wyglądali poprawnie. Giron szczególnie dobrze podczas Indian Wells w jego rodzinnych stronach. Ciężko zaufać tu któremuś, szczególnie, że na Denisa kursy są zwyczajnie za niskie i jakbym miał szukać na siłę zakładu to może podwójne błędy, które ostatnio do Kanadyjczyka wróciły, ale to już zależy od proponowanej linii.
Griekspoor
vs. Fils 
Ciekawe spotkanie, na które na pewno warto spojrzeć. Faworytem jest Fils, który nie ograł od Miami Open, gdzie pokazał się z dobrej strony, ale już na Mensika zabrakło mu ewidentnie sił i widać było brak świeżości. Teraz będzie już maksymalnie wypoczęty, ale bez żadnego meczu na cegle. Przed rokiem był tu w II rundzie, w której przegrał z Musettim. Griekspoor ma nieco większe doświadczenie, ale w przeszłości wygrał tu tylko jeden mecz i to w bólach. Wolne warunki mu ewidentnie nie są na rękę, a na domiar złego przyleci bezpośrednio z Marakeszu, gdzie doszedł do finału, a tam jest znacznie szybciej i to duży handicap na jego korzyść. Pewnie nie będzie miał żadnych oczekiwań, choć trzeba przyznać, że jego dyspozycja w ostatnich tygodniach jest znakomita i po fatalnym starcie roku już raczej każdy zapomniał. Na pewno nie jest to zawodnik, którego można zlekceważyć, bo wiele nadrabia serwisem, wolejem i spokojem. Zmiana trenera w jego przypadku podziałała na duży plus i ewidentnie poprawił grę z końca kortu. W przeszłości dwukrotnie rozegrali bliskie mecze, lecz w szybszych warunkach. Wydaje się, że Fils akurat odnajduje się we wszystkich. Pytanie jak Tallon, ale stawiam, że brak świeżości i wolniejsza nawierzchnia mogą mu trochę utrudnić zadanie.
Dimitrov
vs. Jarry 
Wyraźnym faworytem jest Bułgar, co nie może dziwić, nie tyle z powodu dobrej gry faworyta, bo ona po prostu jest poprawna w ostatnim czasie, ale z racji, że Nicholas wrócił po dłuższej przerwie spowodowanej złamanym palcem u stopy. Zobaczyliśmy go kilka dni temu w Bukareszcie, gdzie przegrał bardzo bliski mecz z O’Connellem. Dlatego ciężko mieć do niego zaufanie na wolniejszym obiekcie, bo nie dał ku temu powodów i to będzie występ na zasadzie – może, ale nic nie musi. Dimitrov w Monte Carlo kilkukrotnie dochodził wysoko, a przed rokiem odpadł w III rundzie po bardzo bliskim boju z Runu. Jarry raz był w III rundzie, a przed rokiem odpadł już na starcie. Co ciekawe panowie spotkali się dwa razy na cegle i w obu przypadkach lepszy był Chilijczyk. Tym razem nie mam, co do niego żadnych oczekiwań. Jeśli serwis będzie działać, na którym bazuje to być może over gemowy będzie do zrobienia, ale z końcowej linii powinien nieco odstawać i kursy wydają się adekwatne. Raczej mecz do odpuszczenia, jeśli chodzi o typowanie.
Korda
vs. Lehecka 
Ciekawe spotkanie, bo mamy dwa uznane nazwiska, ale wytypowanie zwycięzcy przed meczem jest nie lada wyzwaniem. Amerykanin wydaje się, że wraca do regularnej gry w cyklu, bo poprzedni rok stracił przez kontuzję łokcia, ale i w tym pojawiły się inne problemy. Ostatni turniej miał jednak dobry, wręcz najlepszy od dawna i osiągnął ćwierćfinał Miami Open, gdzie odpadł z Djokoviciem, choć miał seta na wyciągnięcie ręki. Lehecka z kolei wpadł w dołek po znakomitym starcie sezonu i ostatnie cztery spotkania przegrał, choć niektóre były bardzo bliskie jak te ostatnie z Monfilsem, gdzie był punkt od triumfu. Wcześniej potrafił ogrywać choćby Alcaraza, ale to wszystko na kortach szybkich. Na cegle nie widzieliśmy go dość długo, ale to samo dotyczy Kordy, bo było to w maju ubiegłego roku. Czech przed rokiem nie grał w Monte Carlo, a dwa lata temu doszedł do III rundy, pokonując po drodze choćby Dimitrova. Z kolei Amerykanin przed rokiem zatrzymał się na II rundzie, lecz tam rywalizował z Sinnerem, ale w I rundzie rozgromił Davidovicha Fokinę, a rok wcześniej ogrywał na tych kortach Alcaraza, więc obaj mieli tu świetne momenty i ciężko przemycić argument, które zdecydowanie optowałby za którąś ze stron. Mecz zagadka i raczej do oglądania, niż typowania.
Baez
vs. Machac 
Faworytem spotkania jest Czech, który w ostatnich dniach próbował swoich sił w turnieju pokazowym UTS na mączce, lecz w żadnym oficjalnym turnieju nie wystąpił. Ostatni mecz rozegrał w Miami i oddał walkower Mensikowi przez chorobę. W Monte Carlo jeszcze nigdy nie grał, ale czy powinien być tu faworytem? Bardzo trudy temat, bo jednak Baez to stary wyjadacz, lecz jest szereg minusów po stronie Argentyńczyka. Po pierwsze przyleci bezpośrednio z Bukaresztu, gdzie zagra w niedzielnym finale, więc siłą rzeczy straci na świeżości. Po drugie jego gra w Rumunii nie wygląda wcale najlepiej i wszystkie spotkania wygrał doświadczeniem, lecz męczył się w zasadzie z każdym (Diallo, Comesana i Fucsovics). Po trzecie nigdy nie wygrał meczu w drabince głównej Monte Carlo i trzy edycje z rzędu odpadał już w I rundzie, co jest dość zaskakujące. Niewątpliwie jest to trudny moment na szukanie przełamania, ale na pewno bym go nie skreślał. Szykuje się bój na wyniszczenie, a Machaca stać na wielkie spotkania, ale też od czasu do czasu zawodzi, głównie przez problemy zdrowotne. Na pewno mecz z potencjałem na dość długi. Gdyby Baez grał nieco lepiej w Rumunii to nawet odważniej poszedłbym w jego seta.
Medvedev
vs. Khachanov 
Spotkanie rodaków, w którym faworytem jest Daniil, ale przed rokiem w tym turnieju górą okazał się Karen i to w dwóch setach. Jednak wcześniej Medvedev grał w Monte Carlo już w półfinale i ćwierćfinale, więc to też nie tak, że mączka totalnie mu nie leży, choć zdecydowanie bardziej preferuje szybsze nawierzchnie. Ostatnie dwa mecze przegrał, więc jestem ciekaw jak teraz będzie wyglądać, gdyż mecz z Munarem był niepokojący, a po nim przyznał, że zmaga się z kontuzją pleców. Ogólnie Medvedev lubi grać z Khachanovem, ale wydaje się, że na cegle różnica między nimi jest dość mała, a Karen jest głodny sukcesów, gdyż od jakiegoś czasu gra bardzo przeciętnie i zrobił się bardzo przeciętny. Na mączce ostatnio w ogóle nie grali. Jeśli problem Daniila jest dość poważny to otworzy się furtka dla rywala, który broni punktów za ćwierćfinał, więc dla niego jest to bardzo ważny mecz. Ostatnio grali ze sobą w Dosze i lepszy w trzech setach był Medvedev, ale w tym meczu nic mnie nie zdziwi. Spodziewam się dużo rzeźbienia zza linii końcowej i szczerze mówiąc po tym kursie raczej bym odpuścił grę w stronę faworyta. Być może podwójne błędy znów będą dobrą opcją, bo one co jakiś czas do niego wracają.
Humbert
vs. Popyrin 
Niskie kursy na Francuza, który zawiódł podczas Sunshine Double i teraz zagra na mączce, która nigdy nie była mu po drodze. Jednak rok temu przełamał serię porażek w I rundzie w Monte Carlo i od razu zrobił ćwierćfinał, choć szczerze mówiąc nie miał trudnej drabinki. Jak wiemy jego
tenis najlepiej sprawdza się w warunkach szybkich, a top spin nie jest domeną Ugo. Popyrin też nie jest fanem cegły, ale ogólnie jego
tenis w tym roku jest fatalny i wygrał tylko dwa spotkania, więc nie można się dziwić, że jest tu underdogiem. Przed nim obrona wielu punktów, więc jest pod lekką presją. W Monte Carlo broni punktów za III rundę, więc też niemało, lecz wcześniej bez rewelacji. Co ciekawe kilka lat temu w Paryżu pokonał Humberta. Po tym kursie lepiej odpuścić Francuza, bo to żaden pewniak, choć kurs sugeruje, że powinien wygrać dość komfortowo.
Rune
vs. Borges 
Duńczyk przed rokiem był w ćwierćfinale Monte Carlo, a dwa lata temu w finale, więc dorobek pokaźny jak na jego staż, a Borges dopiero debiutuje. Kursy niskie i raczej nieopłacalne, bo Holger już przyzwyczaił, że w każdej chwili może zagrać poniżej oczekiwań, a później tłumaczy to urazem lub chorobą. Potencjał oczywiście ma ogromny, pokazał świetny
tenis w Indian Wells, ale w Miami już nieco zawiódł i na start odpadł po bliskim starciu z Opelką. Miał w planach zagrać teraz w pokazówce u Mouratoglou, lecz tłumaczył absencję urazem kolana i to jest argument, który przesądza, że go raczej nie ruszę. Borges zagrał w Marakeszu, gdzie wypadł przeciętnie, ale miał znakomite momenty jak genialny tb z Collignonem. Rundę później lepszy był Baena, ale Hiszpan zazwyczaj tam bryluje, a gdyby poprawił skuteczność przy bp to wynik mógłby wyglądać zgoła inaczej. Na pewno Portugalczyka nie można lekceważyć na żadnej nawierzchni i żaden wynik mnie tu nie zdziwi, więc widzę pole do walki dla underdoga o co najmniej over lub handicap gemowy. H2H jednak zdecydowanie po stronie Duńczyka, lecz to na dziś najmniej istotne i kluczowe będzie zdrowie.
Sonego
vs. Martinez 
Jedno z najmniej ciekawych spotkań pierwszej rundy. Z jednej strony mamy Sonego, który seryjnie przegrywa spotkania i to w bardzo słabym stylu. Ostatnio tylko pokonał Navone na hardzie, lecz tam też miał spore problemy. W Marakeszu cudem doprowadził do III seta z Koprivą i nawet nie potrafił dobić padniętego mentalnie rywala. Włoch nie przypomina zawodnika ze startu sezonu i tak naprawdę w tym zestawieniu każdy wynik będzie możliwy. Na jego szczęście Martinez w ostatnim meczu kreczował, a grał w Bukareszcie z Dzumhurem. Problem dotyczył biodra i miał problem z poruszaniem się, więc jak tutaj Lorenzo się nie przełamie to będzie można mówić o bardzo głębokim kryzysie. Dwaj zawodnicy w słabej formie i niewątpliwie to losowanie jest darem od losu, bo któryś z nich zagra w II rundzie, a raczej z większością zawodników nie byliby faworytami.
Tiafoe
vs. Kecmanovic 
Serb o dziwo przed rokiem wygrał swój pierwszy mecz w Monte Carlo i odpadł z Dimitrovem. Teraz dostaje szanse na drugie zwycięstwo, gdyż otrzymuje rywala, który przyleci prosto z Houston i kto wie czy Frances się nie wycofa, jeśli tam osiągnie finał. W
USA nawierzchnia jest całkiem inna i przejście na niewygodną mączkę, praktycznie prosto z samolotu trochę słabo się kalkuluje, a szansa na porażkę i tak byłaby spora. Oczywiście warto podkreślić, że forma Tiafoe rośnie i u siebie wygląda znakomicie, ale jak wejdzie na wolniejszy kort to może być problem. Co ciekawe H2H jest zdecydowanie po stronie Francesa, który prowadzi 4-1 i cztery ostatnie starcia wygrał. Niewielkim faworytem jest Miomir i na dziś mimo wszystko mi bliżej do niego, bo zwyczajnie ma więcej czasu na przygotowanie, a ten sezon ma co najmniej dobry i nawet triumfował w zawodach
ATP Tour 250. Amerykanin w Monte Carlo jeszcze nie grał, więc to kolejna mała przewaga Serba i jakbym miał obstawiać to w jego stronę, choć doceniam rywala za wzrost formy i ewidentnie wychodzi z kryzysu, który towarzyszył mu w ostatnich miesiącach.
Wawrinka
vs. Tabilo 
Para, w której obaj zawodnicy mogą być zadowoleni z losowania, bo obaj są z szansami. Wawrinka otrzymał oczywiście dziką kartę i mimo 40 lat całkiem nieźle prezentuje się na mączce i ostatnio oglądaliśmy go w Bukareszcie oraz Neapolu. Potrafił ograć Coricia, który ostatnio brylował w challengerach, a w Rumunii zagrał pełen dystans ze Skatovem i Martinezem. Obawiam się jednak, że w wolnych warunkach ostatecznie zabraknie mu świeżości i lekko faworyzowałbym Tabilo, ale ten z kolei rozgrywa słaby sezon. Dlatego nie skreślałbym tu Szwajcara, choć minimalnie faworyzowałbym Alejandro ze względu na wiek, choć w I rundzie jeszcze będzie miał stosunkowo sporo sił. Tabilo dopiero grał w Houston, gdzie przegrał bliski mecz z Brooksby’m. Przed rokiem w Monte Carlo odpadł w II rundzie i jego dorobek przy Wawrince wygląda blado, który wygrywał ten turniej w przeszłości, ale przed rokiem dostał srogie lanie od De Minaura. Z kolei dwie edycje temu potrafił ograć Griekspoora i zagrał bliski mecz z Fritzem. Przy bardzo dobrym dniu wyobrażam sobie, że powalczy o co najmniej seta, ale jest to dość życzeniowe.
Z wolnym losem pierwszą rundę rozpoczynają: Zverev, Alcaraz, Djokovic, Ruud, Draper, Tsitsipas, Rublev i De Minaur.
Analizę znajdziecie też
TUTAJ wraz z konkursem.
Więcej informacji o turnieju w Monte Carlo znajdziecie
TUTAJ
Jeśli wolicie formę wideo to Damian Kust zrobił swoją
analizę całej drabinki TUTAJ