Systemy Ruletka

K 0

kamil889

Użytkownik
Dołączył
06/2019
Posty
5
Witam, pytanie do doświadczonych graczy czy macie może jakieś sprawdzone systemy do gry w ruletkę ? 
Z góry dzięki ✋
 
F 0

fabix88

Użytkownik
Dołączył
06/2019
Posty
10
cytat z dnia 7 czerwca 2019 14:17 przez kamil889Witam, pytanie do doświadczonych graczy czy macie może jakieś sprawdzone systemy do gry w ruletkę ? 
Z góry dzięki ✋
System taki, że po tym jak wypadnie Ci 6 liczb koloru czerwonego obstawiasz czarne, jeżeli wypadnie nadal czerwony to zwiększasz stawkę i znowu na czarne, tak aby się zwróciło. Na tę chwilę coś wpada na totalcasino siedzę, z przepływem pieniędzy nie miałem chyba tylko tu problemu i opóźnień.
 
ryanwolf 839

ryanwolf

Użytkownik
Dołączył
09/2013
Posty
766
Miasto
Time traveller
Tak, a wypadnie 18 razy z rzędu kolor, to tylko sznur i taboret?

Nie ma systemów na ruletkę i nigdy nie będzie. Chociaż... Jest jeden "system" na ruletkę, który działa i który pewnie zawsze będzie działał. Nazywa się "biased wheel".
 
shidorii 32

shidorii

Użytkownik
Dołączył
11/2015
Posty
62
Jedynym sposobem jest chyba analizowanie na bieżąco i korzystanie ze schematów, ale na dany moment bo one szybko się zmieniają. Wiele systemów wypróbowałem i żaden w dużej mierze nie działa. Danym systemem można wygrać jak ma się szczęście, ale przegrać nim też bardzo łatwo. Możesz próbować system mieszany, może trochę dużej pożyć, ale jeśli dobrego stawkowania nie zrobisz i tylko będziesz zwiększał pule, to tak czy siak przegrasz. 
 
D 114

damian09

Użytkownik
Dołączył
06/2009
Posty
155
Miasto
Katowice
Tu nie chodzi o żaden system a o obrót, statystykę i jej odchylenia krótkoterminowe. Nie ma też czegoś takiego jak szczęście i pech. Tak się potocznie mówi ale są to tylko pojedyncze punkty ze statystyki. Tak samo szukanie "biased wheel" jest bardzo czasochłonne. Do tego dochodzi fakt że i na takim kole da się przegrać.
 
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
System taki, że po tym jak wypadnie Ci 6 liczb koloru czerwonego obstawiasz czarne, jeżeli wypadnie nadal czerwony to zwiększasz stawkę i znowu na czarne, tak aby się zwróciło.
Dokładnie tak sobie "pykałam" teraz przez godzinkę na dobry sen.
Oczywiście na LIVE w TC.
Efekt? Chyba nieźle.
Jak padły cztery redy to zagrałam na black. Trafiony. Krupier kilka razy z rzędu rzucił niskie, wrzuciłam żeton na wysokie. Weszło. Potem jeden spin mi nie wszedł ale następny się udało. Na koniec zagrałam mój ulubiony "system" bo adrenalina rośnie w szybkim tempie 😜
Mianowicie kładę po żetonie na jedenastu streetach, zostawiam wolny jeden street (34,35,36) i zero. W tym przypadku postawiłam po dyszce czyli położyłam łącznie na stole 110zł.
Udało się i dycha wpadła na sam koniec. Wiem, 9% zysku a ryzyko jakieś jest ale jak zabawa to zabawa. 😜
W sumie wygrałam 60zł w godzinę i... idę spać. Będzie jutro na dwa kebaby z dowozem 🙃
 
Otrzymane punkty reputacji: +54
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
Nie ma na forum "ruletkowiczów"?
Zachęcam do dyskusji. Co gracie, jakie strategie stosujecie, ile wygrywacie?

Wiadomo, napisano już tysiąc razy, że sposobu na ruletkę jako takiego nie ma ale wiem, że każdy ma swój własny "system", który po części się sprawdza.
Napiszę tylko, że da się kilka groszy wyciągnąć ze stołu, oj da.

Ale jak pisałam już gdzieś - wszystko z głową. Najważniejsze to ustalić sobie limit, którego nie można przekroczyć.
Ja dla przykładu gram tak, że tzw."nadwyżkę" wypłacam i chcąc, nie chcąc limit sam się pojawia.
Gram do pewnego momentu i jeśli coś idzie nie tak to nie mam możliwości kontry ponieważ brak środków. To jest, uwierzcie, dobry sposób.
Oczywiście podczas gry konkretnym schematem. Mowa o progresji.

Ostatnio wypłaciłam parę groszy i zostawiłam sobie w saldzie 70zł. Idealna kwota do testów.
Zrobiłam z tego 200. Udało się, miałam trochę szczęścia, no i zadziałał stosowany schemat gry. Znowu nadwyżkę wypłaciłam z salda i zostawiłam 70zł. Taki jest bowiem koszt trzech "strzałów".

Wczoraj późnym wieczorem spędziłam godzinę przy kole i zarobiłam przeszło 40% salda czyli 30zł.
To wszystko testy. Gdyby ktoś grał "grubiej" o jedno zero? Miałby w godzinę 300zł a to już solidny zastrzyk gotówki.
Ale po co ryzykować większe pieniążki? To tylko nieprzewidywalna ruletka gdzie wszystko może się zdarzyć. Sądzę, że lepiej bawić się w testowanie różnych schematów a przy okazji skubać po kilka groszy. W przeciągu miesiąca może się uzbierać fajna kwota.

Ale żeby to zrobić trzeba trochę czasu poświęcić na analizy, obliczenia czyli pogłówkować. Wejście na stół i granie progresją np. kolorów czy wysokich/niskich nie przyniesie na dłuższą metę oczekiwanych wyników. Granie 1 do 1 w większości przypadków kończy się marnie ze względu na losowość.
Dlatego zachęcam do znalezienia sposobu gry, który od początku da przewagę gracza nad kasynem. Gra przykładowo P/NP czy kolorów to 18:19 na naszą niekorzyść. Czyli przegrana na wejściu.
Celowo nie piszę w procentach aby lepiej zobrazować.
Ale grając na zakłady zewnętrzne typu tuzin czy kolumna mamy rezultat 24:13, tutaj oczywiście zysk jest niższy ale kosztem sporej przewagi z naszym udziałem.
Każdy wylosowany numer wśród wybranych dwudziestu czterech daje nam zysk. Moim zdaniem jest to pewna przewaga, na którą warto zwrócić uwagę. Oczywiście w przypadku niepowodzenia stawkę na zakład należy potroić ale tutaj właśnie dochodzi do głosu zdrowy rozsądek. Czy warto? Może lepiej odpuścić i pogodzić się z niewielką stratą mając przecież na uwadze, że w następnych spinach jest spora szansa (przy tej przewadze) odrobić? Możliwości i schematów gry jest bez liku.

Może ktoś bawi się w ten sposób?
Zachęcam do dyskusji.
 
successful 21,1K

successful

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
03/2016
Posty
1849
Dwa tuziny rzeczywiście są fajne, pod warunkiem że grając progresją nie będziemy mieli serii losowań tuzina, na którego nie stawiamy.
Właśnie w ten sposób w ubiegłym roku pobawiłem się w kasynie naziemnym. Miałem wolnych kilka chwil nim rozpoczął się seans w kinie. Chciałem wejść z kolegą, niestety nie wpuszczali z plecakami, więc mógł wejść tylko jeden z nas. Powiedziałem koledze, że zaraz wracam. Podszedłem do stołu z ruletką. Mając w portfelu 60 złotych, zagrałem po 30 na twa tuziny. Już w pierwszym losowaniu trafiłem, podziękowałem, wymieniłem żetony na 90 złotych, i wyszedłem. Mina krupiera bezcenna :ROFLMAO: A ja miałem darmowy seans w kinie i jeszcze na KFC starczyło ;)
 
Otrzymane punkty reputacji: +21
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
Już w pierwszym losowaniu trafiłem, podziękowałem, wymieniłem żetony na 90 złotych, i wyszedłem. Mina krupiera bezcenna :ROFLMAO: A ja miałem darmowy seans w kinie i jeszcze na KFC starczyło ;)
Można? Można! ☺
Ale dlaczego miałeś "darmowy" bilet do kina? Bo wyszedłeś! Gdybyś został to podejrzewam, że sześć dyszek poszłoby z dymem.
 
successful 21,1K

successful

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
03/2016
Posty
1849
Można? Można! ☺
Ale dlaczego miałeś "darmowy" bilet do kina? Bo wyszedłeś! Gdybyś został to podejrzewam, że sześć dyszek poszłoby z dymem.
Nie można też wykluczyć, że gdybym został, wyszedłbym mając 135 złotych, i wtedy oprócz kina i KFC, doszłoby kilka piw po kinie 🤣
 
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
Kontynuuję temat.
Na zachętę do dyskusji, a może kogoś również zachęcę do gry?

Wczoraj popołudniu z saldem 98zł wskoczyłam na live TC i w godzinkę podniosłam kwotę do 150zł. Trochę cierpliwości, oczekiwania na konkretne numery i strzał.
Kolejny raz wskoczyłam na koło krótko po północy i z tego salda 150zł w godzinę podniosłam je do kwoty 178zł.

28zł w godzinę, w dwie godziny (łącznie popołudniu i w nocy) "zrobiłam" na czysto 80zł.
Niby kwota nie powala ale jakby ktoś dorzucił na końcu zero to zysk byłby smakowity - 800zł na czysto w dwie godziny 😜
Osobiście boję się grać na tak wysokie kwoty bo to TYLKO ruletka i wszystko zdarzyć się może. Ale małą łyżeczką dlaczego nie?
To jeszcze kwestia stawkowania, jest wiele wariantów i możliwości ustalenia sobie stawek. Ja nieraz zmieniam w zależności od tego co się wydarza na stole.
Najczęściej stosuję schemat 2-10-30 ale czasami również 5-15-45.

Tu macie screen z mojej godzinnej zabawy od północy.
20200515_101440.png


Zwróćcie uwagę, że to spokojna gra. Nic na siłę. Między jednym "strzałem" o 1:10 do następnego o 1:24 minęło 14 minut obserwacji stołu. Po prostu czekałam na interesujące mnie rozwiązanie abym mogła obstawić spin.
Trzeba cierpliwości.
Jak widać tylko dwukrotnie musiałam zastosować stawkę 2× 10 więc była to spokojna, pełna relaksu gra. I co najważniejsze pojawił się kolejny zysk co w pewnym sensie może sugerować o pewnej systematyczności.
 
Otrzymane punkty reputacji: +44
D 114

damian09

Użytkownik
Dołączył
06/2009
Posty
155
Miasto
Katowice
Generalnie raczej z tego co widzę jest znacznie mniej osób aktywnych na forum niż kiedyś. Więc ciężko tutaj o tłumną dyskusje na ten temat. Do tego dochodzi fakt że przeważnie ludzie pisali i nadal piszą że się nie da. Bo każdy na początku tej przygody z ruletką myślał że znajdzie bajeczny system na wygrywanie. Także Pani moderatorko nie obraź się ale Twoja gra wygląda amatorsko. Jeszcze się musisz wiele nauczyć. Albo nazwałbym to że trzeba zmienić tok rozumowania jeśli się chce coś zyskiwać przez grę. Nie rozumiem zupełnie czemu nie bierzesz pod uwagę tego co napisałem o statystyce. Może zbyt mało szczegółowo ?

Obojętnie czy gramy na tuziny, szanse proste, streety czy numery to satystyka dąży do -2,7% na niekorzyść gracza. W ogóle jaki jest sens siedzenia godzine czasu żeby zarobić 28 zł. Chyba zdajesz sobie sprawę co się stanie gdy wpadniesz na krytyczne odchylenie statystyczne? Dla przykładu taki najprostszy test. Płaska stawka, gra na zestaw 15 numerów, odchodzenie z zyskiem, stop loss maks 100 jednostek.

testrou.jpg

Jeśli jedna sesja grana będzie w jednym dniu to po 25 dniach nie jest źle. Potem w kolejnych 25 sesjach przychodzi to o czym pisałem już. Więc po 50 dniach wyszła strata. Oczywiście nie jest wielka ale ile czasu byśmy stracili na nie rentowną grę.

Z tą negatywną progresją też nie zdziałamy za wiele na dłuższą metę. Bo kiedy wygrywamy to tylko pojedyncze jednostki. Więc ograniczamy swój zysk. Tym samym omijając dobre momenty do zarobku. Natomiast kiedy przychodzi odchylenie statystyczne na naszą niekorzyść czyli Pani moderator Twój tzw. "pech" to budżet rozsypuje się jak domek z kart ;) Oczywiście ja nikomu nie bronie grać jak chce, każdy ma swoje pieniądze i niech robi z nimi co chce.

Osobiście gram na numery lub kolory. Kolory jako szanse proste dla mnie nie różnią się prawie w ogóle od BJ lub Bakarata. Są pewne różnice wiadomo ale sam schemat gry prawie identyczny. Poza tym ja grę traktuje jako inwestycje. I jest pewna żelazna zasada. Każda inwestycja może przynieść tylko określony % zysku od całego budżetu w określonym czasie. Nie ma tutaj możliwości o myśleniu że z tysiąca złotych zrobimy 50 tys w miesiąc. Jeśli zrobimy 10% od budżetu w miesiąc to jest dobrze.

Trzeba się też nauczyć przegrywać wiele dni z rzędu. Taki przykład psychologiczny. Chodzimy do kasyna w jednej kieszeni mamy tysiąc zł i w drugiej też tysiąc. Jednak przeznaczyć na grę możemy tylko tysiąc z jednej kieszeni. Teraz wyobraźcie sobie ile osób pęknie psychicznie gdy przez 15 sesji z rzędu będą przegrywać. Jeśli sięgniesz do tej drugiej kieszeni podczas jednego pobytu w kasynie to pierwszy sygnał że już po Tobie. Online tak samo wpłacamy 500 zł, stawiamy sobie limit w umyśle że możemy dziś przegrać 50 zł. Tylko jedno kliknięcie dzieli nas by złamać swoje zasady. Ale też idealna lekcja dla samego siebie czy nadajesz się do gry.
 
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
@damian09
Oczywiście, że się nie obrażam. Każdy ma przecież prawo do własnych wniosków. Tylko pisanie iż moja gra wygląda "amatorsko" nieco mnie rozbawiła. 😊
W grach takich jak ruletka czy lotto trudno mówić o amatorstwie czy zawodowstwie.
W grach losowych "zawodowcami" nazywają siebie nałogowi hazardziści, którym wydaje się, że znaleźli system. Takowy jak wiadomo nie istnieje.

Co byś nie grał na ruletce i czego ja bym nie grała, nie da się nas określić pojęciami amatora czy zawodowca. To nie bukmacherka gdzie decyduje w znaczącej ilości wiedza.
Ale mniejsza o to.

Mam nadzieję, że i Ty się nie obrazisz jeśli napiszę, że Twoja wypowiedź jest trochę mało spójna, w pewnym sensie zaprzeczasz sam sobie. Ale to oczywiście moja opinia i mogę się mylić.
Pozwól, że w skrócie podejmę się odpowiedzi.

Pytasz jaki jest sens gry przez godzinę aby zarobić 28zł.
To zależy.
Jeśli jesteś "milionerem" i zarabiasz (załóżmy) stówę na godzinę w pracy to owszem, wypada się zastanowić nad sensem takiej gry.
Ale jeśli ktoś, (na przykład ja), zarabia 15zł na godzinę ciężko pracując, to zakładam, że w takim przypadku dostrzegasz sens. Nawet gdyby gra na kole ruletki przyniosła zysk rzędu 16zł/h to w moim przypadku jest to już opłacalne, prawda? Tutaj się nie mylę.

Zastanawia mnie też inna rzecz.
Piszesz o 10% zysku w skali miesiąca. Owszem, każdy zysk z samego założenia jest opłacalny. Nawet gdyby wynosił 1%, nie wpływając na stratę cennego czasu.
Ale skoro piszesz, że 28zł na godzinę to mało a liczysz zyski w skali miesiąca 10% to ile muszą wynosić stawki, którymi grasz? Należy założyć, że są wysokie, prawda?

Jak w takim razie, miły kolego, opierając się na statystyce, która dąży do niekorzystnego rozwiązania dla gracza, możesz grać kolory lub pojedyńcze liczby, znając prawidła i wiedząc, że w każdej chwili możesz ujrzeć 20-30 kolorów pod rząd lub ruletka może spokojnie nie wylosować "Twojej" liczby przez np.200 spinów, co nie jest rzadkością?
Z tego wniosek, że nie grasz rozsądnie wchodząc do gry z szansami poniżej 50%?

Doskonale przecież wiemy jak się kończy progresja w ruletkę jeśli w porę się nie wycofamy. O limitach nie wspomnę. No chyba, że grasz wyłącznie płaską stawką i masz sporo szczęścia bez którego w ruletkę ani rusz.


Na czym polega według Ciebie mój "amatorski" sposób gry, zakładając, że w moim przypadku szanse są porównywalne większe? Oczywiście kosztem wysokości wygranej ale nic za dsrmo.
Grając na konkretne dwa tuziny, matematyczne szanse są większe, aniżeli w przypadku gry 1:1.
Ale to pewien paradoks typowy dla ruletki. Policz sobie. Prawdopodobieństwo, że pięć losowań z rzędu nie wpadnie któryś z dwóch tuzinów wynosi 0,5 procent. Mało?
Niekoniecznie.
Ktoś mało doświadczony powie "rewelacja, jak tego nie trafić!"
Ale widziałam już sześć czy siedem takich spinów.

Więc tym bardziej jakie masz szanse zarobku 10% w skali miesiąca przy szansach pół na pół lub jeszcze mniejszych? Tego nie bardzo rozumiem.
Oczywiście, możesz postawić tysiaka na kolor, wygrać i przez miesiąc zagrać jeszcze dziewięć razy. Może jeszcze coś ugrasz a jeśli nie trafisz to zostaniesz z zyskiem rzędu wspomnianych dziesięciu procent. To jest idealne rozwiązanie. Ale trzeba by trafić przy pierwszym spinie, tutaj już gwarancji brak i wszystko opiera się na farcie.

Tak więc umówmy się, ile osób tyle sposobów gry i zarzucanie komuś amatorstwo w ruletkę jest trochę dziwne. Gracz może wejść pierwszy raz na stół, typowy "amator" i w trzech spinach wygrać sporo. I na odwrót. Wszystko to wyłącznie kwestia szczęścia. Ja też za chwilę mogę napisać, że moja metoda się nie sprawdziła i nie będzie w tym nic zaskakującego. To ruletka.
 
D 114

damian09

Użytkownik
Dołączył
06/2009
Posty
155
Miasto
Katowice
Już Ci to pisałem wyżej że negatywną progresją albo płaską stawką nie zwyciężymy. Twoja gra wygląda jak takie powolne ciułanie grosza do grosza. I możesz powiedzieć że u mnie gra wygląda tak samo przy małym budżecie. Tylko że jeśli przyjdzie sesja że nie trafisz parę razy z rzędu to co wtedy ? Jesteś w stanie stracić wszystko co zyskałaś z iluś dni plus część budżetu albo i cały.

Dla Ciebie to jest ciągle kwestia szczęścia i pecha. Ja już wyrosłem z takich pojęć. Też nie ma co porównywać gracza który zagra raz na ruletce z kimś kto gra codziennie 1 - 3 sesje. Czy ten pierwszy wie co zrobi statystyka albo czy wie co to jest zarządzanie budżetem ?. Tak samo nie będzie wiedział jak wielkie wahania czekają na niego podczas gry.

Te 10% dałem tak przykładowo. Zyski się różnią w miesiącach, raz 10% innym razem 25%. Strata typu -10% też może być bo wspomniałem wyżej o sesjach przegranych z rzędu. W moim planie gry wszystko jest przeliczane na procenty I nie gram negatywną progresją ani płaską stawką. Może się zdarzyć taki spin że zagram nieco wyżej po przegranym spinie ale rzadko. Więc takie serie jak 20 czarnych z rzędu to nie jest dla mnie ból ale złota sesja owszem i to jaka.
 
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
Okej, miło się rozmawia z kimś kto ma pojęcie. A więc porozmawiajmy.
Jeśli nie progresją ani płaską stawką to jak?
Masz rację, moja gra to ciułanie złotówek, ale nie zaprzeczysz chyba, że to również jakiś sposób? Nigdy nie wygra z kasynem ten, który sądzi, że po miesiącu gry kupi nowego Mercedesa, nie tędy droga.
Jestem świadoma i przygotowana, że zła sesja spinów może się pojawić. Więcej, dwukrotnie się pojawiła ale sama sobie ustaliłam limit kiedy kończę grę. Te sesje pojawiają się bardzo rzadko i z mojej gry wynika, że odrabiam z nawiązką.

Pewnie, może się zdarzyć kataklizm, że krupier wyrzuci z kilku spinową przerwą ten sam tuzin sześciokrotnie ale nie znalazłam w tysiącach prześledzonych spinów takiej sytuacji.
Więc gram w ten sposób. Wszyscy piszą jak długo może spać jeden tuzin ale rzadko kto zastanawia się ile to może trwać w przypadku dwóch tuzinów.
Analogicznie zdarza się najczęściej dwu, trzykrotnie. Czasami czterokrotne. Rzadko pięciokrotnie. Ale kiedyś znalazłam nawet sytuację gdzie trzeci tuzin albo trzecia kolumna - już nie pamiętam - przysnęła na siedem spinów. No trafić w takie ognisko to już pech. Ale jak widać, zdarza się.

Piszesz, że 20 red albo black pod rząd to dla Ciebie "złota sesja". Czy to znaczy, ze grasz all in?
Okej ale przecież wiadomo, że może się zdarzyć i często się zdarza, że pojawiają się
kolory naprzemienne, jak sobie radzisz w takiej sytuacji?
 
Ostatnio zmieniony przez Gucci Mane:
D 114

damian09

Użytkownik
Dołączył
06/2009
Posty
155
Miasto
Katowice
Kilka tysięcy spinów to trochę mało żeby śledzić na takim okresie krytyczne wahania. Jakieś się tam znajdzie ale to jest właśnie ten cały problem. Że na krótkim okresie może się naprawdę bardzo wiele wydarzyć. Prześledzimy parę tysięcy spinów, wygląda fajnie bo nie podchodzi pod jakąś serie iluś wypadań. Po tym nagle coś się zdarzy czego nie przewidział nasz opracowany system. Tym bardziej że są takie kwiatki że jakiś numer powtórzy się np. 5 razy w ciągu 20 spinów. Nie raz widziałem ten sam numer 3 razy z rzędu albo 4. Więc jakby taki numer wypadł z rzędu 3 razy a oprócz tego 7 razy pojedynczo inne numery z tego tuzinu to już by się zrobiło gorąco.

Używam głównie progresji pozytywnej i balansowania stawek procentowo opartych o saldo. Czasem zdarza się spin z negatywną progresją i czasem jestem zmuszony zagrać all in. Jeśli opierałbym się tylko na all in to w sumie też bym przegrał. Bo np. jeśli celowałbym tylko w zysk wygenerowany podczas 20 kolorów z rzędu albo 10, to zaprzepaściłbym wszelki inny zysk. Jak są naprzemienne kolory to albo przegrywam wkład albo coś ugram. Czuje że nie ma sensu dalej w tym momencie się męczyć taką naprzemienną grą i koniec sesji. Gra jest zmienna na krótkich okresach więc gracz nie może polegać na jakimś twardym schemacie.
 
K 0

Krevik44

Użytkownik
Dołączył
05/2020
Posty
2
Kilka tysięcy spinów to trochę mało żeby śledzić na takim okresie krytyczne wahania. Jakieś się tam znajdzie ale to jest właśnie ten cały problem. Że na krótkim okresie może się naprawdę bardzo wiele wydarzyć. Prześledzimy parę tysięcy spinów, wygląda fajnie bo nie podchodzi pod jakąś serie iluś wypadań. Po tym nagle coś się zdarzy czego nie przewidział nasz opracowany system. Tym bardziej że są takie kwiatki że jakiś numer powtórzy się np. 5 razy w ciągu 20 spinów. Nie raz widziałem ten sam numer 3 razy z rzędu albo 4. Więc jakby taki numer wypadł z rzędu 3 razy a oprócz tego 7 razy pojedynczo inne numery z tego tuzinu to już by się zrobiło gorąco.

Używam głównie progresji pozytywnej i balansowania stawek procentowo opartych o saldo. Czasem zdarza się spin z negatywną progresją i czasem jestem zmuszony zagrać all in. Jeśli opierałbym się tylko na all in to w sumie też bym przegrał. Bo np. jeśli celowałbym tylko w zysk wygenerowany podczas 20 kolorów z rzędu albo 10, to zaprzepaściłbym wszelki inny zysk. Jak są naprzemienne kolory to albo przegrywam wkład albo coś ugram. Czuje że nie ma sensu dalej w tym momencie się męczyć taką naprzemienną grą i koniec sesji. Gra jest zmienna na krótkich okresach więc gracz nie może polegać na jakimś twardym schemacie.
Weź gościu nie pieprz głupot bo z ruletą nie wygrasz !! Już kiedyś słuchałem się takiego cwaniaka i straciłem prawie 12 tysi. Jakieś plany przelidczenia staty i gówno to dało. Mało tego potem grałem po swojemu wiadomo metody prób błędów. W 3 miechy ugrałem ponad 90 tys zeta. No a potem za kolejne półtora miesiaca przewaliłem koło 115 tys. Na stołach działy sie nie raz nie dwa takie cudawianki że trudno w to uwierzyć. jest powiedzenie że kasyno zawsze wygrywa i to jest jedyna prawda.. "house always wins" jak to mówią. i jeszcze jedno nie dajcie się nabierać na te płatne programy bo też tego badzuewia jest wszędzie pelno
 
Ostatnia edycja:
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
@Krevik44 pominę milczeniem Twoje pierwsze zdanie. Zaczynasz z grubej rury, a kończysz zabawnie. Trudno ocenić co chciałeś przekazać.
Sam sobie przeczysz. Najpierw mało sympatycznie twierdzisz, że nie da się wygrać na kole ruletki, by po chwili stwierdzić, że wygrałeś w kilka miesięcy blisko sto tysięcy.
Więc jak się nie da, skoro się da?

Ciebie po prostu zjadła pazerność, zachłanność, chciałeś więcej i tak się skończyło, że przegrałeś z kretesem.
Popełniłeś podstawowy błąd laika, który myśli, że skoro wygrał złotówkę to wygra też drugą. Trzeba wiedzieć kiedy nabrać powietrza, to podstawowy warunek aby być na plusie. Większym, mniejszym ale plusie.
 
P 243

piotrek93

Użytkownik
Dołączył
02/2020
Posty
49
krotko - system na ruletke jest taki, ze im wiecej pieniedzy sie w nią włoży, tym więcej się traci ;p W sumie marża ruletki jakaś wielka nie jest, bo 1 - 36/37 na procenty to 2,7%, to mniej niż ci najlepsi bukmacherzy, dla pojedynczego czy podwojnego zakładu na 1 pole to calkiem niezła zabawa. Marża zawsze jest stała, nie ma nigdy opcji na uzyskanie +EV, i to cała istota zarabiania kasyn na dłuższą metę. i innych totolotkow ;p a w różniących się kursach u wielu buków często można te value znaleźć(nie chodzi o surebety).

porównanie "rekreacyjnych" zakladow:
- dwukrotne postawienie na pojedyncze pole na ruletce, np. strategia postawienia dwukrotnie na pole nr 7 xd = kurs 36*36 = 1296, marża ok. 5,3%, jedna z 1369 kombinacji że wejdzie
- kupon AKO o kursie 1296 z 10 zakładami(nie licze tych zlodziejskich podatkow naziemnych bukow), marża każdego zakładu dla przeciętnego buka 9%, czyli całkowita marża 61%, jedna z 3328 kombinacji dla sredniego kursu ~2,04 w tym zakladzie

1 z 1369 vs 1 z 3328, 3x wieksza szansa na trafienie w ruletce dla takiego samego zysku, o wiele lepsze niż jakieś AKO, totolotki i inne cuda wianki. jeśli miałbym chwilowo stówe za dużo i byłoby mi wszystko jedno to postawilbym stowe na 1 pole, a potem wygrane 3600 też na jedno pole i mialbym 130k wkladu na nowe mieszkanie xdd raz na miesiąc kto czlowiekowi zabroni sie pobawic. Ale tylko tak, robienie jakichs progresji gdzie ta marża się potęguje, to droga do zaglady portfela
 
Ostatnia edycja:
Otrzymane punkty reputacji: +21
Camilla P. 9,7K

Camilla P.

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
05/2019
Posty
1497
Miasto
Poznań
W sumie marża ruletki to 2,7%, to mniej niż ci najlepsi bukmacherzy...

...1 z 1369 vs 1 z 3328, 3x wieksza szansa na trafienie w ruletce dla takiego samego zysku, o wiele lepsze niż jakieś AKO, totolotki i inne cuda wianki...
@piotrek93 jest dokładnie jak napisałeś. Dlatego po miesiącu ciągłego przesiadywania przy stole ruletki zaczynam dochodzić do wniosków, że walka z bukmacherem gdzie oprocentowanie podatku wynosi 12% mija się z celem.
Żeby wygrać zakład po kursie @2 i wyjść na czysto 100zł muszę zagrać ok.130zł.
Do tego marże, podatki, mnóstwo rozwiązań. To wszystko sprawia, że zastanawiam się czy w ogóle warto tracić czas na zakłady.

Próbowałam przez rok różnych schematów gry i w zasadzie ciągle mieliłam saldo w kółko. Nawet można stwierdzić, że wyszłam na minus. Undery, overy, remisy, progresje, all in, 1 gol HT, słowem próbowałam wielu rozwiązań co zresztą jest przecież na forum udokumentowane. I summa summarum, niewiele z tego wyszło.
Dlaczego?
Podatek? Może. Brak wiedzy? Nie sądzę. Pech? Całkiem możliwe. Zła taktyka? Wątpliwe. Może wszystkiego po trochu? W każdym razie można gdybać.

Tymczasem w ruletce przy braku podatku, symbolicznej marży i zapewne dużej dozie szczęścia w miesiąc moje saldo urosło pięciokrotnie grając za symboliczne stawki rzędu 2 czy 5zł.
To są niewielkie kwoty ale pokazują, że można łatwiej ugrać plusa, aniżeli u bukmachera.
Główna moja zasada to tzw. "hit nad run", którą konsekwentnie stosuję.
Wygrywam w godzinę załóżmy 20-30zł i opuszczam kasyno (czytaj: zamykam tablet). I tak codziennie. Nie ślęczę pol nocy. Czasami ewentualnie obserwuję. Z zimną głową.

Owszem, raz się nie udało. Przegrałam 1/3 salda. Co zrobiłam? Nic. Opuściłam stół. Gdybym próbowała się odegrać nikt by nie zagwarantował, że się powiedzie, prawda? Saldo wróciło do swojego stanu po trzech albo czterech kolejnych sesjach (dniach). Trzeba grać tak aby ewentualna porażka nie zamykała drogi do dalszej gry. Należy tak ustalić strategię, by na 8-10 sesji "móc" przegrać bez znaczących strat. Ja się tego trzymam i jakoś się udaje.

Tutaj podkreślę zwrot, który użyłam: "jakoś się udaje". Owszem, to określenie "jakoś" jest w ruletce wiążące. Zawsze, (podkreślam: zawsze) należy pamiętać, że gra na kole ruletki wiąże się przede wszystkim z tzw. szczęściem.

Strategia oraz konsekwencja są ważne ale jeśli przy stole zabraknie odrobiny (ciut, ciut) farta to można przegrać. Trzeba mieć tę świadomość. Żeby potem się nie rozczarować.

Jak mi się noga powinie to napiszę, po co miałabym opowiadać bajki o wygranych. Niczemu dobremu nie służy oszukiwanie samego siebie. Gram, wygrywam na razie moim sposobem po kilkanaście, kilkadzieścia złotych dziennie ale jeśli nadejdzie niepowodzenie to z pewnością o nim napiszę i zrezygnuję z gry w kasynie i zacznę grać w totka 🙃
Po prostu fascynują mnie wszelkie matematyczne zależności, lubię obliczać, wymyślać strategię, analizować itp.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że wielu forumowiczów czytając moje wypociny puka się w czoło, myśląc "zejdź dziecko na ziemię, tylko kwestia czasu gdy utopisz".
To prawda. Może tak być. Wiem o tym. Ale kto zabroni dziecku się pobawić? 😊
Może przegrywają ci, co chcą wygrywać dużo, często i z tego żyć? Może tacy co skubią po 20-30 żetonów na dobę grają "dla zabawy", z mniejszą presją i jest łatwiej?
Godzinny relaks, ugrane przy kawce 20-30zł to 600-900zł w skali miesiąca. Ciężko znaleźć taką kwotę na ulicy.
Dlatego się bawię, a jeśli się nie uda? To tylko zabawa. Jak całe nasze życie. 😉