Joel Embiid nie zagra już w tym sezonie!
Joel Embiid nie zagra już w tym sezonie. Sztab medyczny 76ers jak i sam zawodnik będą starać się znaleźć w najbliżej przyszłości najlepszy możliwy scenariusz leczenia jego problematycznego lewego kolana, z którym to 30-latek boryka się z przerwami już od kilku lat. Kolejna operacja jest jedną z opcji, ale na razie nie mówi się o niej w pierwszej kolejności.
Środkowy Sixers zagrał w tylko w 19 meczach tego sezonu. Po ostatnim występie, w minioną niedzielę, przeciwko Brooklyn Nets, jego lewe kolano spuchło i przestało pozytywnie reagować na dotychczasowe zabiegi podtrzymywania go w jako takiej kondycji nadającej się do (jako takiej) gry.
Joel nie był zdrowy na żadnym etapie tego sezonu. Swój pierwszy mecz tych rozgrywek zagrał dopiero 13. listopada. Wcześniej, różnymi metodami, przez wiele tygodni doprowadzał swojego kolano do stanu grywalności. Grał mimo bólu i dyskomfortu mając nadzieję, że wraz z poprawą kondycji, jego problemy znikną, albo przynajmniej zostaną zminimalizowane. Był w tym wszystkim cień optymizmu, bo jeśli wierzyć źródłom, to Embiid miewał okresy, w których zdawać by się mogło, że wszystko idzie w dobrą stronę. Tak jedna się nie stało. Co dziwić nie powinno, był sfrustrowanym tym, że nie może grać, a stan jego kolana się nie poprawia. Z kolei trenerzy i koledzy z drużyny byli sfrustrowani faktem, że nie wiedzą na czym stoją, jeśli chodzi o dostępność ich środkowego.
Embiid przeszedł operację lewego kolana niemal dokładnie rok temu. Wrócił na ostatnich pięć spotkań rundy zasadniczej. Sixers pokonali w play-inie Miami Heat, a następnie, po sześciu meczach, odpadli w pierwszej rundzie play-offs z New York Knicks.
Embiid dołączył latem do kadry Stanów Zjednoczonych, z którą sięgnął w Paryżu po olimpijskie złoto. Jak sam przyznał ostatnio, że nie dał swojemu ciało wystarczająco dużo czasu, żeby całkowicie zrehabilitować operowane rok temu kolano.
76ers pozyskali minionego lata Paula George’a i przystąpili do tego sezonu z mistrzowskimi aspiracjami. Niestety dla nich samych, na żadnym etapie rozgrywek nie wyglądali jak drużyna, która może „namieszać” w postseason. Nawet gdy grali w pełnym składzie. W meczach, których
trójka Embiid, George i Maxey była dostępna, Sixers wygrali tylko 7 z 15 starć.
Podopieczni Nicka Nurse’a mają obecnie bilans 20:38. Przegrali 9 meczów z rzędu, 11 z ostatnich 12.
Paradoksalnie jednak, drużyna z Filadelfii ma o co „grać”. W chwili obecnej Szóstki są szóstą najgorszą ekipą w całej NBA. Gdyby z tym właśnie numerem przyszło im wybierać w tegorocznym drafcie, wtedy ten pick zostanie u nich. Wszystko poniżej trafi, a jakże, do Oklahomy Thunder.
Nawet i bez Embiida walka o play-in nadal byłaby możliwa. Mówimy przecież o dolnych,” błotnistych” strefach wschodu. Do dziesiątego miejsca wystarczy być lepszym tylko od Nets (21:37) i Bulls (23:36). Ale przypuszczać należy, że Daryl Morey i włodarze klubu zrobią wszystko, żeby swojego wyboru nie stracić. W obliczu niepewnej sytuacji ze zdrowiem Embiida, w obliczu jego gigantycznego zobowiązania finansowego (ponad $240 mln w najbliższych czterech sezonach), każdy młody talent grający na mocy debiutanckiej umowy, będzie prawdziwym skarbem dla tej organzacji.
Embiid skończył ten sezon ze średnimi na poziomie 23,8 punktu, 8,2 zbiórki oraz 4,5 asysty.
Gdy Sixers dawali Embiidowi minionego lata nowy kontrakt, napisałem: „Nie jestem fanem tego ruchu głównie jeśli chodzi o „timing” tej decyzji oraz długość kontraktu, trochę mniej w aspekcie sportowym. I już tłumaczę dlaczego. Embiid ma 30 lat, za sobą historię kontuzji i operacji, których nawet nie muszę tu i teraz wspominać. Ma tendencje do „zapuszczania się” w ciągu wakacji, czego naocznymi świadkami byliśmy podczas paryskiego turnieju olimpijskiego. W jego umowie były jeszcze dwa lata, ten najbliższy i przyszły oraz opcja gracza na rozgrywki 2026-27 warta $59 mln. Nie było zatem palącej potrzeby, żeby już teraz go kontraktować. Ba, takiej potrzeby nie byłoby nawet i za rok. Za rok, gdy Embiid będzie starszy, gdy my wszyscy będziemy mądrzejsi o wiedzę i doświadczenia z projektu Embiid, Paul George i Tyrese Maxey w drodze po tytuł. Jako Daryl Morey, tak wiem, wiem, nie jestem nim i bardzo łatwo mi się pisze z kanapy, dałbym temu wszystkiemu przynajmniej ten rok na
sprawdzenie jak to będzie funkcjonować, czy ma to sens, czy trzeba tylko wygładzić gdzieś po brzegach, czy w cholerę rozbić. Bo to już raczej nie jest tak, że liga chce zabijać się i przelicytowywać o Embiida. No, chyba, że się mylę. Czy Knicks, łączeni swego czasu z Embiidem, rzuciliby teraz wszystko, żeby go pozyskać, gdyby ten tego chciał? Śmiem wątpić. On ani młodszy, ani zdrowszy już nie będzie, a nie do końca profesjonalny sposób prowadzenia się latem, procesy wychodzenia z fizycznej świetności, może tylko przyspieszyć. Skoro więc mam go pod kontraktem jeszcze dwa lata plus opcja zawodnika ($59 mln), to mogę spokojnie czekać jak to wszystko będzie wyglądać. Trzy lata, to niemal wieczność w NBA, a przypominam, że mówimy o 30-latku z kartoteką medyczną grubą jak „Pan Tadeusz”.”
To chyba dobry czas, żeby przypomnieć problemy zdrowotne Embiida od początku kariery. Oto najważniejsze urazy w jego karierze:
– Styczeń 2020. Operacja jednego z więzadeł lewego nadgarstka. Wrócił do gry po trzech tygodniach przerwy.
– Czerwiec 2021. „Niewielkie uszkodzenie łąkotki bocznej prawego kolana” podczas serii play-off przeciwko Wizards, w pierwszej rundzie. Stracił jeden mecz, wrócił po niecałym tygodniu. Zagrał we wszystkich siedmiu starciach serii z Hawks.
– Maj 2022. Operacja kciuka prawej dłoni oraz „zabieg” na lewym palcu wskazującym.
– Luty 2024. ” Zabieg” uszkodzonej łąkotki lewego. Wrócił na ostatnich pięć spotkań rundy zasadniczej. Sixers pokonali w play-inie Miami Heat, a następnie, po sześciu meczach, odpadli w pierwszej rundzie play-offs z New York Knicks.
Link