Ten Wimbledon to jakiś zakręcony. Paire dostaje oklep od dziadka Skugora, Millman dostaje oklep od Montanesa, który ostatnio mecz na trawie wygrał 5 lat temu. Brown gra pięciosetówkę z Lajoviciem (no come on), a Sousa dostaje oklep od starego ruska z piątej setki rankingu. Pospisil przegrywa z "cegłotłukiem" Ramosem.