>>> Odbierz prawdziwy ZAKŁAD BEZ RYZYKA! <<<<

Sezon 2019/20 - przewidywania, typy długoterminowe

typerskoki 5,6K

typerskoki

Wieloletni typer
Członek Załogi
Dołączył
11/2018
Posty
478
Zostało tylko 9 dni do pierwszych skoków w Wiśle otwierających sezon 2019/20, a w dziale cisza...Pozwoliłem więc sobie na  założenie tematu, w którym przybliżam jak będę patrzył na sezon. Liczę również, że inni fani dyscypliny się wypowiedzą :)

Zacznijmy od tego, że typowanie całosezonowych wyników przed pierwszymi treningami w Wiśle raczej jest pozbawione sensu. Nauczony doświadczeniem z lat poprzednich wiem, że ma to podobną skuteczność co wróżenie z fusów i na koniec w Planicy okazuje się, że bilans za te typy jest bliski 0. Więc zamiast konkretnych przewidywań postaram się opisać kontekst tego sezonu oraz luźne przemyślenia na co warto zwrócić uwagę. 

Obecny sezon będzie o tyle specyficzny, że nie będzie w nim ważnej imprezy docelowej. To znaczy będą Mistrzostwa Świata w lotach, jednak jest to impreza na tle MŚ i IO delikatnie mówiąc mało ważna. W dodatku odbędzie się w ostatni weekend sezonu. Celowanie z formą na ostatni weekend sezonu nie jest dobrym pomysłem. Pomyłka o jeden tydzień i mamy szczyt formy na kwiecień na wakacje po ciężkim sezonie. Dlatego wątpie by ktoś się przygotowywał stricte pod tą imprezę. Może poza Słoweńcami, którzy po prostu lubią Planicę i lubią latać, więc nadmierne przygotowania nie będą konieczne. Jaki z tego wniosek? Powinniśmy mieć pełnie formy wielu zawodników już od początku sezonu. Gdy mamy IO/MŚ w lutym często listopad/grudzień są traktowane na pół gwizdka, tak by szczyt formy był w lutym (ciężko utrzymać topową formę całą zimę). W obecnym przypadku nie ma na co czekać i warto od początku być dobrze przygotowanym, a już najpóźniej na Turniej Czterech Skoczni. Tutaj zwróciłbym uwagę na Niemców, którzy od czasu Hannawalda nie wygrali jednej z ważniejszych dla siebie imprez! Teraz mogą się skupić głównie na tym celu. Szczególnie, że przygotuje ich do tego trener Horngaher, który zasłynął prowadząc naszą kadrę świetnym przygotowaniem na TCS. Polacy od czasów wygranej Małysza regularnie na TCS wypadali tragicznie. Przyszedł Horngaher i Polska okazała się najlepiej punktującą nacją w niemiecko-austryjackim turnieju. Czy to samo będzie z kadrą naszych zachodnich sąsiadów? Sądze, że tak. W pierwszych 10 konkursach będzie można sprawdzić kto jest najlepszej formie, gdyż na prawdę ciężko teraz stwierdzić kto jest liderem tej kadry. I przed TCS będzie można szukać typowania w kierunku Niemców na TCS. Ogólnie spodziewam się progresu reprezentatów Niemiec z racji zatrudnionego Horngahera, ale nie powinien być to progres znaczny, gdyż już jego poprzednik wymiatał, a do tego doszły liczne ciężkie kontuzje. W skali najbliższych 3 sezonów spodziewam się jednak, że Niemcy mogą zdominować drużynówki jak to robili Norwedzy w sezonie 2017/18.

Kolejną ekipą po której spodziewam się wyraźnego progresu jest przede wszystkim Japonia. Wiemy, że LGP często ma małe przełożenie na sezon zimowy, ale już pod koniec ostatniej zimy co niektórzy mieli przebłyski na topowe miejsca (Junshiro Kobayashi i Y.Sato). Mocno atakować powinno teraz również zaplecze jak Nakamura czy K.Sato. A i weterani jak Ito, Takeuchi, Kasai mogą się poprawić. O obrońcy kuli nie ma co wspominać, bo to oczywiście wielki faworyt do wszystkiego i w jego przypadku na progres nie ma już miejsca. W końcu ocierał się o perfekcje więc co tu poprawiać. Obawiam się syndromu Petera Prevca, kiedy miał równie kosmiczny sezon, a potem mega zjazd, z którego nie może się pozbierać do teraz. Na taką popularność w kraju jak Peter Japończyk nie miał co liczyć co mu powinno akurat pomóc. Niemniej jednak teraz może do niego wszystko docierać co osiągnął i presja może okazać się trudna do powtórki kolejnych sukcesów. Nie zdziwi mnie scenariusz, w którym na początku obroni żółtą koszulkę lidera, a potem gdy będzie murowanym faworytem do TCS, przyjdzie jakieś załamanie formy, które może potrwać już do końca sezonu (załamaniem w jego przypadku będą 5-10 miejsca, nie poza 30).

Dobrą dyspozycję powinni utrzymać Polacy. W prawdzie po odejściu Horngahera obawiałem się, że to koniec sukcesów tej reprezentacji, jednak jego następca zdaje się kontynuować prace Austriaka i w sumie nie ma wielkich zmian. Problemem na razie jeszcze nie jest również wiekowość naszej reprezentacji. Niektórzy wręcz im starsi tym lepsi (Kubacki, Żyła). Nie zdziwi mnie jak to któryś z nich w tym sezonie będzie liderem reprezentacji, a nie Stoch. Lepiej też powinno wypadać zaplecze jak Kot, Wolny czy kadra B. Mimo niezłych rokowań na obronę Pucharu Narodów nie liczę. Któraś reprezentacja lub nawet dwie mogą się okazać lepsze. Indywidualnie też będzie szalenie ciężko o wygraną w klasyfikacji PŚ, TCS lub MŚ w lotach. Jednak czołówka dla kilku zawodników jak najbardziej realna.

Kto oprócz Niemców może okazać się drużynowo lepszy od Polaków? Na przykład Norwegia, choć tu jest duża niewiadoma, czy po sezonie 2017/18 nie wypalili się na dobre i czas na zmianę szkoleniowca. Czy może jednak poprzedni sezon był tylko wypadkiem przy pracy i wróci dobra dyspozycja Norwegów. Nazwiska na pewno mają. Treningi też nieco zmodyfikowali. Pytanie czy wyjdzie im to na plus? Jest na to duża szansa. Może to ten sezon gdzie któryś z dwójki Johansson, Forfang regularnie co konkurs będzie się bił o zwycięstwa. Może do takiej roli wróci po kontuzji Tande. A może młodzi Lindvik, Pedersen mocno namieszają. Są jednymi z lepszych kandydatów z "młodej" stawki do takiej roli. Jednak równie dobrze pierwsza dwójka może być dalej nieregularna kończąc w klasyfikacji PŚ poza TOP3. Tande po kontuzji może mieć kolejny słaby sezon. A na młodych może się okazać jeszcze za wcześnie. Zobaczymy.

Regresu lub co najmniej braku poprawy spodziewam się po Słoweńcach. Szczególnie na początku sezonu. Kadra oparta na młodym Zajcu, który raz walczy o podia, a raz ma problem z top10 nie powinna zawojować pierwszych drużynówek. Tym bardziej, że zaplecze jeszcze bardziej chimeryczne. No chyba, że któryś z braci Prevc w końcu ustabilizuje skoki na wysokim, powtarzalnym poziomie, albo Bartol, Semenic lub Lanisek złapią formę na dłużej niż 3 konkursy. Nic jednak na to nie wskazuje. Nas nie przekonuje trener Bertoncelj. Owszem przebłyski zawodników jak najbardziej możliwe. Ale regularne wysokie lokaty dające podia w drużynówkach czy wysokie lokaty w indywidualnych na początku sezonu nie powinny Słoweńcom grozić. Z biegiem sezonu jednak może się to zmienić.

Z liczących się reprezentacji zostaje się Austria. Tu pytanie jaki sezon będzie miał Kraft. Czy jest w stanie zdominować PŚ jak sezonie 2016/17? To by wystarczyło Austriakom, gdyż na resztę raczej nie ma co liczyć w kontekście walki o topowe lokaty. Naszym zdaniem jednak Kraft znowu będzie miał swoje problemy. Pewnie wygra kilka konkursów, może nawet powalczyć o TCS lub o MŚ w lotach. Ale w generalce może się okazać zbyt mało stabilny przez cały sezon by wygrać. Szczególnie w pierwszych konkursach. Pozostali? Hayboeck może mieć lepszy sezon jak poprzedni. To samo Schlirenzauer. Lekki progres może zanotować i tak solidny już pod koniec zeszłego sezonu Aschenwald. I to chyba na tyle. No niby jest mocna, stabilna czwórka do drużyny jak będą w formie, więc podia drużynowe jak najbardziej realne. Ale brak złotych medali i sukcesów może być kolejnym sezonem rozczarowań Austriaków. W końcu przyzwyczaili nas do dominowania, więc kilka podiów drużynowych i pojedyncze wygrane Krafta mogą nie być odebrane jako sukces. Jakoś nie wierzę w poprawę D.Hubera. Nawet jeśli to po kilku dobrych konkursach, powinien notować kilka wyraźnie słabszych.

To by było na tyle z groźnych ekip. Przebłyski może mieć Klimov i Peier, ale w walce o medalowe lokaty w kluczowych klasyfikacjach bym ich nie uwzględniał. Tym bardziej w klasyfikacjach drużynowych. Nie ma więc murowanego faworyta zarówno indywidualnego jak i drużynowego do dominacji. Chociaż bukmacherzy zdają się być innego zdania. Wszystko jednak może się zmienić już po pierwszych treningach w Wiśle. Dlatego przed Wisłą nie ma co szczegółowo typować. Kontekst znamy. Nie pozostaje nic innego jak reagować na rozwój sytuacji, i korzystać z okazji jakie niewątpliwie się pojawią.

Jest kilka fajnych zakładów na sezon, ale byłbym ostrożny z grą ich za większe stawki z powodów, o których pisałem powyżej.

Kobayashi R. - Stoch K.  1 @ 1,50 fortuna
Eisenbichler M. - Żyła P.  1 @ 1,70 fortuna
Klimov E. - Peier K.  1 @ 1,75 fortuna
Wolny J. - Koudelka R.  1 @ 1,85 fortuna
Kot M. - Hula S.  1 @ 1,55 fortuna

Y.Sato - J. Kobayashi 2 @ 2,10 STS
Junshiro ma szanse na równie udany sezon jak ten 2 lata temu, kiedy to regularnie meldował się w TOP10. Powinien być stabilny, równy przez cały sezon. Sato owszem ma nawet przebłyski na podium, ale brak mu regularności i utrzymania formy cały sezon. Junshiro również może mieć przebłyski na podia a przez cały sezon powinien być stabilniejszy.

Więcej może jak się pojawi więcej ofert.
 
Otrzymane punkty reputacji: +122
kary12 1K

kary12

Użytkownik
Dołączył
12/2016
Posty
248
Miasto
Brzeg Dolny
Sezon temu pisałem, że spodziewam się Ryoyu Kobayashiego w top10 generalki. Okazało się, że wygrał cały Puchar Świata, a nawet więcej zdeklasował resztę stawki. Tak naprawdę nie było nikogo, kto mógłby mu choć przez chwile zagrozić. Ten sezon zapowiada się imponująco. Oczywistym faworytem do wygrania kryształowej kuli jest Japończyk, według buków drugi jest Stoch, a trzeci Kraft. Oczywiste jest, że ciężko przewidzieć cokolwiek przed sezonem, bo LGP nic nam nie mówi, ale można wysnuć kilka wniosków z ostatniego sezonu. Przede wszystkim widać duży progres kilku wcześniej mniej liczących się zawodników: Zajc, Geiger, Eisenbichler, Klimov czy nawet Killian Peier. Sam Dawid Kubacki przez cały sezon skakał w czołówce. Wydaje się, że spory progres zaliczył Kuba Wolny i w tym sezonie widziałbym go nawet w top15. Według mnie zwycięzca kryształowej kuli może się powtórzyć, co stosunkowo rzadko zdarza się w skokach, ale zawodnicy, których wymieniłem mogą naprawdę sporo namieszać, a są przecież jeszcze nieprzewidywalni Norwegowie oraz Słoweńcy. Warto na pewno zwrócić uwagę na tę parę: Koudelka - Wolny @ 1.85. Koudelka skacze bardzo różnie, jest mocno niestabilnym skoczkiem, wydaję mi się, że nie powtórzy tak dobrego wyniku jak w poprzednim sezonie, a Kuba będzie tylko lepszy. Z zaskoczeń spodziewam się Timiego Zajca w top3.

Oczywistym faworytem do wygrania pucharu narodów jest nasza kadra narodowa. W zeszłym sezonie nie dali większych szans reszcie stawki. Mamy naprawdę mocną kadrę, każdy z naszej żelaznej czwórki jest w stanie na spokojnie znaleźć się w top15, a Dawid, Kamil oraz Piotrek są wymieniani nawet jako jedni z faworytów do sięgnięcia po kryształową kulę. Moim zdaniem nikt nam w tym sezonie nie podskoczy, chociaż zmiana trenera może wpłynąć negatywnie na formę zawodników, ale wierzę w naszego nowego szkoleniowca. Niemcy też wydają się naprawdę mocni i tutaj ich upatrywałbym jako drugi zespół w walce o puchar narodów. Geiger w tamtym sezonie był momentami fenomenalny, Eisenbichler miał imponujący finisz, Leyhe świetnie zaczął, a Freitag u boku Horngachera może być naprawdę groźnym zawodnikiem. Słoweńcy są strasznie nieprzewidywalni, podobnie jak Norwegowie, ich bardziej upatrywałbym w roli czarnych koni, czasem jako faworyci w niektórych drużynówkach (głównie na mamutach), Austriacy jak na ich potencjał mają raczej przeciętny i niestabilny skład. Natomiast Japończycy świetnie skakali na LGP, ale raczej nie przekładałbym tego zbytnio na sezon zimowy. Reszta z oczywistych względów nie będzie się liczyła w klasyfikacji generalnej. Myślę również, że Tande jeśli zdrowie mu dopisze może okazać się równie groźny jak dwa lata temu. Najbliższy sezon zapowiada się ekscytująco. Miejmy nadzieję, że przyniesie nam wiele wspaniałych emocji. 
 
 
Otrzymane punkty reputacji: +4
typerskoki 5,6K

typerskoki

Wieloletni typer
Członek Załogi
Dołączył
11/2018
Posty
478
Ciekawy typ całosezonowy. Kurs 8.00 na zwycięstwo Krafta w generalce PŚ w STS. Austriacy mają patent na ten sezon, widać to po całej kadrze. Groźny od początku jest Kraft i jak zajmie W kuusaamo 2x miejsca w okolicy podium, na co są spore szanse to kursy powinny polecieć. Dlatego kurs 8 wydaje się być okazją, której już w tym sezonie może nie być. Jednocześnie moim zdaniem jest to najbardziej prawdopodobny typ na zwycięzce. Ryoyou coś czuje, że nie udźwignie obrony tytułu. A z poza Ryoyu to w zasadzie mocnych kandydatów do Kryształowej Kuli jest dwóch Kraft i Johansson. Kraft wydaje sie jednak bardziej dojrzałym zawodnikiem by pretendować do walki o KK.

Analogicznie można szukać typów na zwycięstwo TCS przez Krafta lub Johanssona, póki kursy też są jeszcze wysokie (po Kuusamo mogą nie być).
 
typerskoki 5,6K

typerskoki

Wieloletni typer
Członek Załogi
Dołączył
11/2018
Posty
478
Norwegia wygra puchar narodów @ 1.90 @ sts 
Jak ktoś może zamrozić więcej gotówki do końca marca. Norwegowie zajęli by 4 czołowe miejsca w top6 gdyby nie dsq i raczej trzeba sie do tego przyzwyczajac. Forma zyciowa Johansson, kwestia czasu aż zacznie regularnie stawac na podium. Tande już wygrywa, choc akurat on jeszcze potrzebuje stabilizacji, ale jak już ją złapie to na TCS będzie jednym z faworytów. Forfang dość szybko zaczął skakać na swoim poziomie (już ma przebłyski topowych skoków) no i do tego świetna młodzież. Każdy z trójki Linvik, Markeng, Pedersen jest w stanie od czasu do czasu mocno namieszać.

Pozostałe reprezentacje poza Austrią na razie wyglądają słabo i będzie ciężko rywalizować z Norwegami. Po kilka następnych konkursach kurs może spaść na 1.30
 
successful 33,9K

successful

Moderator
Członek Załogi
Dołączył
03/2016
Posty
3017
Końcowy zwycięzca - Dawid Kubacki  
@5.00
BetClic

Za nami dokładnie półmetek sezonu. Spośród trzydziestu konkursów w ramach Pucharu Świata odbyło się piętnaście. Ścisła czołówka zaczyna się klarować, a na czele klasyfikacji jest Niemiec Karl Geiger.

Przypomnijmy - w ubiegłym roku na półmetku Pucharu Świata w klasyfikacji generalnej prowadził Ryoyu Kobayashi (1128 pkt) przed Kamilem Stochem (624 pkt) i Piotrem Żyłą (603 pkt). Była to przewaga ogromna, i jak łatwo obliczyć, nawet gdyby Kamil wygrał potem pięć konkursów z rzędu, a Japończyk by nie startował, to w dalszym ciągu ten ostatni wciąż nosiłby żółty plastron lidera. Jednak dalsze losy potoczyły się zgodnie ze wszelkimi przewidywaniami - Japończyk wygrał Puchar Świata, zapewniając sobie zwycięstwo już na pięć konkursów przed zakończeniem rywalizacji.

Obecny sezon pokazuje, że nie istnieje jeden konkretny zawodnik, który by w miażdżący sposób odstawał od reszty stawki. Spójrzmy na czołową piętnastkę obecnej klasyfikacji generalnej Pucharu Świata:
 
 

 
 

Karl Geiger jest aktualnym liderem klasyfikacji generalnej i ma 83 punkty przewagi nad drugim Stefanem Kraftem. Na podium jest jeszcze Ryoyu Kobayashi, zaledwie 8 punktów za Austriakiem, ale tuż za nim, ze stratą 31 punktów do podium, jest polski skoczek Dawid Kubacki. Najprawdopodobniej ostatecznie rozstrzygnięcie nastąpi pomiędzy tymi czterema zawodnikami. Jednak nie możemy ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że kolejni zawodnicy nie złapią eksplozji formy i nie wysuną się na czoło klasyfikacji.

Nasz rewelacyjnie spisujący się w tym sezonie skoczek, zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni, stanął jak dotąd osiem razy z rzędu na podium, i jednocześnie jest faworytem do zwycięstwa podczas najbliższego niedzielnego konkursu w Zakopanem. Oznacza to, że wszelkie znaki wskazują, że tę niesamowitą passę miejsc na podium będzie kontynuował. Oczywiście nie możemy wywoływać presji a już na pewno nie wolno nam liczyć na to, że taka sytuacja będzie miała w jeszcze kolejnych ośmiu konkursach. Ale też przez wzgląd na to, że skacze bardzo równo, a jak sam mówi w każdym wywiadzie - są jeszcze drobne rzeczy nad którymi będzie pracował, szansa że zakończy kolejne konkursy na wysokich miejscach jest bardzo duża.

Cofnijmy się na chwilę do 2007 roku. W tamtym sezonie dwukrotnie rozgrywano zawody indywidualne w Titisee-Neustadt. Adam Małysz odniósł tam dwa zwycięstwa, a na koniec sezonu odebrał zasłużenie Kryształową Kulę, choć Anders Jacobsen jeszcze na trzy konkursy przed końcem mógł ten plan zniweczyć. Pod koniec 2013 roku Kamil Stoch także wygrywa jeden z dwóch konkursów w Titisee-Neustadt (w drugim był drugi) a dwukrotnie kwalifikacje. Ten sam sezon kończy zwycięstwem w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Start w Titisee-Neustadt w obecnym sezonie Dawid Kubacki wygrał dwukrotnie konkurs w tej samej miejscowości. Czy historia zatoczy koło?

Nie możemy nie wspomnieć nic o pozostałych trzech głównych kandydatach do Kryształowej Kuli. Niemiecki skoczek Karl Geiger zaczął sezon najrówniej spośród wszystkich zawodników. Pierwszych trzynaście konkursów kończył w pierwszej ósemce, a we wszystkich startach jak dotąd nie wypadł poza czołową dwunastkę. Po dwóch konkursach w ramach Turnieju Czterech Skoczni, był jednym z wiodących faworytów do wygrania całego cyklu, jednak udział w wygranej przypadł Dawidowi. Geiger wygrał dwa konkursy w Predazzo, ale od tego czasu jakby na chwilę przygasł. Raczej jeszcze za wcześnie na zmęczenie, więc najpewniej jest to obniżka formy. O tym jak długo się ona utrzyma bądź jak szybko przejdzie, przekonamy się wkrótce.

Stefan Kraft to urodzony zwycięzca i nie lubi porażek. Wielu zauważyło jego reakcję w miniony weekend po ostatnim skoku Dawida. Był drugi a zdecydowanie liczył na wygraną. Trudno powiedzieć, jak mocno był tym rozczarowany, ale nazajutrz, zamiast powetować sobie porażkę dając z siebie jeszcze więcej, zakończył udział w konkursie na 11. miejscu. Niewykluczone, że wdziera mu się mała wewnętrzna frustracja, która nie w każdym przypadku pomaga iść jak na fali. Kraft jak dotąd sześciokrotnie stanął na podium, w tym raz wygral, ale udział w czterech innych konkursach kończył poniżej pierwszej dziesiątki.

Ryoyu Kobayashi przed sezonem typowany był jako główny faworyt do zwycięstwa w całym cyklu. Pierwsze konkursy nie pokazały, że w dalszej części sezonu będzie prezentował tak wybitnie wysoką formę jak w ubiegłym sezonie, ale trzy starty zakończył zwycięstwem. Turniej Czterech Skoczni zakończył na czwartym miejscu, co było swego rodzaju niespodzianką. Tym bardziej, że w dziewięciu pierwszych konkursach sezonu za każdym razem plasował się w czołowej szóstce. Normalna skocznia w Predazzo mu nie podeszła, przez co stracił żółtą koszulkę lidera na rzecz Niemca. Kolejne starty odpowiedzą więc na pytanie na ile utrzyma formę z grudnia. Jednak niezależnie od najbliższych wyników, wiemy już, że w przeciwieństwie do ubiegłego roku, to na półmetku nie jest on absolutnym faworytem do zakończenia sezonu na pierwszym miejscu.

W jednym z wywiadów dla telewizji Dawid Kubacki nie ukrywał, że bardzo niósł go doping ze strony publiczności. Ten istotnie był rewelacyjny. Trudno bowiem szukać skoczka, który pozostaje obojętny wobec rzeszy oklaskujących go kibiców. Najbliższy konkurs w Zakopanem będzie tym, w którym skoczek będzie czuł się jak u siebie. Jest oficjalnym rekordzistą Wielkiej Krokwi, po tym jak w ubiegłorocznym konkursie drużynowym oddał skok na imponującą odległość 143,5 metra, a więc o przeszło trzy metry przekroczył rozmiar skoczni. Ukucnął po wylądowaniu, ale nie podparł skoku, dzięki czemu zapisał się w historii skoczni im. Stanisława Marusarza. Niech dowodem na siłę skoczka będzie fakt, że... próbował lądować z telemarkiem!

Skoro Dawid Kubacki miał tak dobrą pierwszą połowę sezonu, to czy nie jest tak, że prędzej czy później nastąpi zmęczenie i lekkie obniżenie formy? Albo na przykład - gdy obejmie fotel lidera to nie wytrzyma presji i wypali się przed ostatnimi konkursami? Przyjrzyjmy się pokrótce jego dokonaniom z zeszłego sezonu. Odbyło się wówczas 28 konkursów. Dawid w przeciągu pierwszych czternastu z nich czterokrotnie stanął na podium, w tym raz wygrał (w Predazzo - jego pierwsza wygrana w karierze), ale też raz, w Kuusamo, nie zakwalifikował się do drugiej serii konkursu. Druga część sezonu wypada nieco bladziej jeśli chodzi o miejsca na podium - tego wyczynu dokonał dwukrotnie, ale też ani razu nie spalił skoku w pierwszej serii tak by nie wystąpić w drugiej. Siedmiokrotnie też kończył konkurs w pierwszej dziesiątce, w porównaniu z pierwszą połową sezonu, kiedy ten fakt wystąpił siedem razy. Wszystko to każe przypuszczać, że jest gotowy na to aby zachować równą przez resztę sezonu.

Wspomnieliśmy wcześniej, polski skoczek osiem ostatnich konkursów zakończył na podium. Tym samym wyrównał podobny wyczyn Thomasa Morgernsterna i Gregora Schlierenzauera, którzy przeszło dziesięć lat temu zapisali się w historii z podobnym osiągnięciem. Nie jest to jednak rekord. Poniższa tabela przedstawia klasyfikację pod względem liczby konkursów z rzędu zakończonych na podium:
 

 
 

 

Jak widać, niekwestionowanym liderem w tej materii jest Fin Janne Ahonen, który w latach 2004-2005 przez blisko półtora miesiąca nie schodził z podium. Wiceliderem zestawienia jest Słoweniec Peter Prevc, który w 2016 roku imponował formą i bardzo mocno wybijał się ponad resztę stawki. Gdyby w najbliższym, niedzielnym konkursie Dawid stanął na podium, wówczas znalazłby się ex aequo na trzecim miejscu w tej klasyfikacji, obok takich sław historii światowych skoków jak Gregor Schlierenzauer, Matti Nykaenen czy Stefan Kraft. Warto wspomnieć, że spośród ośmiu nazwisk figurujących w tym zestawieniu, aż pięciu to wciąż czynnie startujący skoczkowie. Co ciekawe, poza Matti Nykaenenem, wszyscy inni skoczkowie tego osiągnięcia dokonali w obecnym, XXI wieku.

Warto teraz przeprowadzić symulację, która pokaże, na którym miejscu dany skoczek kończył sezon, w którym w wybitnie wysokiej ilości konkursów z rzędu plasował się na podium. W sezonie 2004/2005 Janne Ahonen stanął 13 razy z rzędu na podium, a sezon zakończył na 1. miejscu. Wygrał także Turniej Czterech Skoczni. W sezonie 2015/2016 fenomenalny Słoweniec Peter Prevc wygrał Kryształową Kulę, i zwyciężył w T4S. Na przełomie sezonów 1985/1986 oraz 1986/1987 Matti Nykaenen i w tym pierwszym sezonie był najlepszy spośród całej stawki. Na przełomie sezonów 2008/2009 i 2009/2010 Gregor Schlierenzauer, aktualny rekordzista pod kątem indywidualnych zwycięstw w konkursach PŚ, stanął dziewięciokrotnie z rzędu na podium, i ten pierwszy sezon wygrał. Stefan Kraft na przełomie sezonów 2016/2017 i 2017/2018 dziewięciokrotnie z rzędu stawał na podium, i ten pierwszy sezon wygrał.

Jak wygląda analogiczna sytuacja dla dwóch skoczków, którzy, podobnie jak obecnie Dawid, odnieśli osiem miejsc na podium z rzędu? Thomas Morgernstern sezon 2007/2008 wygrał. Gregor Schlierenzauer również odniósł zwycięstwo w klasyfikacji generalnej w sezonie 2008/2009, a więc jednym z dwóch, na przełomie których ustanowił ten imponujący wyczyn.

Nie chce być inaczej - obecnie Dawid Kubacki stoi na najlepszej drodze do tego, aby - skoro jest już w tym niewątpliwie zaszczytnym gronie - także, podobnie jak jego poprzednicy, zwyciężyć w ostatecznym rozrachunku Pucharu Świata.
 
Otrzymane punkty reputacji: +1
S 1,4K

sobolekk

Użytkownik
Dołączył
03/2015
Posty
850
Typu jakos bardzo nie neguje ale weź pod uwage zw zostały m.in skocznie mamucie. Nie sądzę żeby kubacki tam stawał na podium. Uwazalbym na krafta
 
typerskoki 5,6K

typerskoki

Wieloletni typer
Członek Załogi
Dołączył
11/2018
Posty
478
PŚ i PŚ narodów: Geiger - R.Kobayashi &amp; Słowenia - Japonia 2.48 @ totalbet
Ryoyu prawdopodobnie nie pojedzie do Rasnova, a jak pojedzie to może wypaść jak w Predazzo i powinien luźno stracić do Geigera ok 120-140pkt, a przecież jego strata już teraz jest spora. Może braknąć konkursów na ewentualne odrabianie. Co do Słowenii i Japonii również typ pod nieobecność Japończykóww Rasnovie, a Słoweńcy mają 3 loty indywidualnie i 1 drużynowo by mocno nadrobić. A w lotach bywają bezkonkurencyjni. Szczególnie, że mają MŚ w lotach u siebie i jest to dla nich konkurs dekady, więc przygotowanie na loty powinno być wyśmienite.
 
typerskoki 5,6K

typerskoki

Wieloletni typer
Członek Załogi
Dołączył
11/2018
Posty
478
PŚ w lotach: Johansson - D.Prevc 2 @ 3,15 @ STS
Super okazja. Domen traci do Johanssona jedyne 13 punktów, a skocznie w Vikersund można nazwać jego obiektem. Wielokrotnie pokazywał, że na tym mamucie sobie radzi najlepiej. Johansson z kolei w zeszłym sezonie tam nie radził sobie tak dobrze. Myśle, że teraz będzie podobnie. Domen będzie bił się o zwycięstwo, a okolice miejsca 3-5 to pewniak. Johansson z kolei to max 5-6 miejsce. Powinno to wystarczyć na odrobienia marnych 13 punktów. Kurs dla mnie porażająco wysoki. Mega okazja.